TREKKKING

20150223_163244
Po pierwsze mocz w cale nie pomaga w przypadku żeglarza portugalskiego.

Jednak jest to temat związany z mistrzem surfingu więc rozwinę go kiedy indziej.

Dziś o aloesie.

Jedziemy z Antonim na Teide- ściślej w jego okolice. Pod drodze w jakiejś mieścinie mijamy wielki napis ALOE VERA z jakimiś dopiskami typu ECO, ORIGINAL, BIO, GMOFREE, ZJESZISCHUDNIESZ.

Po kilkudziesięciu metrach szare komórki odnalazły w czeluściach pamięci powiązanie napisu z przepysznym, zawiesistym napojem który jest drogi, smaczny i nie do końca zdrowy. Ipływają w nim takie glutki- prawdopodobnie aloesu.

Więc skoro tu jest oryginalny to wchodzimy i szukamy- przyjmuje nas miła Pani która z napojów proponuje tylko czysty koncentrat.. taka mała, droga buteleczka i w dodatku nie można tego wypić tylko trzeba się smarować.

Jednak nie wychodzimy bo Pani jeszcze tłumaczy jaka to cudowna odmiana aloesu tu rośnie i w ogóle… Oto i on. Leży taki zielony kotlet i Pani go kroi, bierze między swoje paznokcie, obiera ze skórki i uskutecznia nam degustacje.

Oczekujemy rozkoszy na języku do jakiej zostaliśmy przyzwyczajeni przez wspomniany trunek.. ale ale… coś tu nie gra… nie wiem czy grymas pojawia się najpierw na mojej facjacie czy Antka ale próby ukrycia nietolerancji smakowej kończą się niczym..
Pani jest chyba przyzwyczajona do takiej reakcji bo nie robi to na niej żadnego wrażenia.. Słowo ohyda czy obrzydliwe to tu mi nie pasuje. to po prostu bioaloes… Nigdy więcej…
Sytuację ratuje dwójka emerytów którzy nagle pojawiają się w sklepie. Sprzedawczyni od razu zwęsza potencjalnych nabywców zmarszczko-powieko-likwidującego kremu i z miejsca zapomina że nasza dwójka zawitała do przybytku tej morderczej rośliny.

Było to 1,5 roku temu ale smak właśnie mi się przypomniał ze wszystkimi szczegółami.

Podobno żeby pogodzić się z jakąś tragedią życiową trzeba najpierw ją wyrzucić z siebie…
Traktuje te parę zdań jako terapię.
A więc uciekamy. Droga na Teide jest dobra ale kręta i mozolna.
W końcu wjeżdżamy na 2km npm.
Trekking.

Zdjęcia drogi.Man looking at sunset in mountains
Że niby ANtek ma prawo jazdy.
Że niby chodzi z kijkami po górach.
I że ma tyle czasu że czyta książki w bagażniku.
I że niby czołówką oświetla gwiazdy żeby lepiej było widać.

Wracając jeszcze taka uliczka do biegania.

2 kolejne sesje wymagały złożenia w ofierze górom fantów.
Tłumaczę.

Otóż jedna góra zażyczyła sobie świeżo zakupionych (niesamowicie wygodnych) okularów przeciwsłonecznych.

Po prostu wlazłem na górę która okazała się większa niż się spodziewałem- musiałem taszczyć statyw żeby selfiki jakoś cyknąć.
(Właśnie pisząc te słowa uświadamiam sobie że jednak statyw się przydał na Teneryfie- dobrze). Planowałem zrobić zachód słońca i uciekać na dół, zanim zrobi się ciemno.
Na szczęście zostałem i miasto nocą przebiło cały zachód słońca. Jednak w ferworze pracy pozostawiłem na skale jakiemuś szczęśliwemu Canariosowi parę sanglasów.
Wracając- mimo że miałem całkiem mocną czołówkę- a było już ciemno- nie mogłem przez dłuższy czas znaleźć drogi która schodzi ze szczytu- Wejść jest prosto ale zejść już nie.
W końcu zgasiłem latarkę, przyzwyczaiłem się do ciemności i zszedłem. Po drodze w ciemności odzywały się gekony. Nic przyjemnego.
Jakby zżerały jakieś zwierzę i przy tym się świetnie bawiły.

View on mountains, road and village at sunset Tenerife

Drugi fant to filtr połówkowy cookina z mocowaniem. (przy okazji robienia tego widoczku powyżej)

Właściwie to natura sama sobie go wzięła. Robiąc zdjęcia innego wieczoru w Masce zerwał się taki wiatr, że z ciszy nagle przybył podmuch który po prostu rzucił mnie o ścianę skalną. Nie przesadzam.
Nie miałem wcześniej przyjemności czegoś takiego przeżyć. Po chwili nieuwagi kiedy zmieniałem obiektywy filtra po prostu już niebyło- poleciał gdzieś 400 metrów niżej- tam gdzie kiedyś- ponoć- ukrywali się piraci..
Tak czy inaczej zdjęcia z jednej i drugiej góry warte były złożonych ofiar.

Na początku parę zdjęć z Santa Cruz..

This SimpleViewer gallery requires Macromedia Flash. Please open this post in your browser or get Macromedia Flash here.
This is a WPSimpleViewerGallery
Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

CYCLING!

Kończył mi się czas na Teneryfie i musiałem w ciągu paru tygodni zorganizować sesję z jakimś fajnym kolarzem.
303_bi_masca_IMG_3582

Teneryfa to chyba taka mała Mecca kolarstwa europejskiego bo jeśli dobrze zrozumiałem to jest tutaj najdłuższy prosty odcinek drogi na takiej wysokości (ok 2000m).
Tak czy inaczej nie zmienia to faktu, że kolarzów ci tu dostatek.. 😀
Co z kolei nie zmienia faktu że o dobrego modela to trudno, jeszcze żeby miał dobrany strój i sprzęt to w ogóle graniczy z cudem.
Kolarska moda chyba polega na wciśnięciu całej palety barw na każdy element stroju. Przez cały pobyt widziałem jedynie dwóch kolarzy co by się nadali ale jeszcze nie byłem tak zdesperowany żeby gonić i prosić o pozowanie.
Pytając paru znajomych o znajomość fotogenicznych sportowców trafiłem na ślad polskich kolarzy z Irlandii którzy akurat byli na urlopie.
Ha!Cyclist taking coffee break
Parę dni później byliśmy na sesji.
Co lepsze stroje i rowery pasowały do siebie a Bart i Irmina naprawdę jeżdżą … nie tylko na wakacjach.
O czym najlepiej świadczą proporcje tkanek mięśniowych na różnych częściach ciała.

Następnym razem trochę więcej tekstu i zdjęć bo na dysku jeszcze zalegają..

I jeszcze jedno: serdecznie pozdrawiam  (i przepraszam) tych wszystkich co wchodzą na stronę szukając porad jak wyleczyć przewiane ślinianki…. To nie żart- co miesiąc jest parę wejść z tytułu takiego właśnie zapytania, widocznie google mylnie interpretuje ten wpis  ŚLINIANKI jako poradę medyczną…. 😛

A, i jak zauważyliście nowoczesna, zrównoważona dieta kolarska bazuje na donatach z lidla (koniecznie z kolorową posypką) i kawie (koniecznie espresso). Dzięki Bart za kawę!

This SimpleViewer gallery requires Macromedia Flash. Please open this post in your browser or get Macromedia Flash here.
This is a WPSimpleViewerGallery

Coś przejaskrawiło mi kolory na stronie ale to niby sRGB.. no nic.. ale oglądać jeszcze się da..

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Kukaracz i jego wyspa

Znacie hiszpańską piosenkę gdzie często przewija się zwrot „la kukaracza”?

jak nie to tu obowiązkowo odsłuchajcie  

Od pewnego człowieka dowiedziałem się, że ma ona źródła w jakiejś meksykańskiej rebelii.

Ile w tym prawdy to nie wiem… Jedno jest pewne: Teneryfa byłaby uczciwszą wyspą gdyby wyrosła na Atlantyku w kształcie wielkiego karalucha a nie jako kaczka z kanciastym kuprem. Bo przez pół roku widzieliśmy jedną jedyną kaczkę, natomiast kukaraczów ci tam dostatek. Właściwie to nie musisz złazić z kanapy by zaobserwować tego przeuroczego insekta- sam do ciebie przyfrunie na parze sezonowych skrzydełek. Bo tak w ogóle kukaracz to właśnie karaluch po hiszpańskiemu.

Spotkanie z kukaraczem to prawdziwa próba męskości. Jeśli wykrzesasz z siebie szybkość pendolino, spryt szympansa i odwagę podwórkowego koguta to masz jako takie szanse w starciu z tą krwiożerczą bestią (można by ją porównać do mitycznego białego królika ze Świętego Graala).

Jakby co, my z Antkiem już dowiedliśmy swej męskości..

Natomiast Margaret odniosła liczne obrażenia ciała w wyniku walki i ucieczki..

dd

dd

Turtle under a boat, underwater viewCo do zdjęć to skupiliśmy się na trekkingu, bieganiu i żółwiu.

Tak!

Żółw to wspaniały zwierz i naprawdę polecam! Wprawdzie jeszcze niedawno żółw zielony był ze smakiem spożywany (jego nazwa nawiązuje do koloru mięsa) to jestem przekonany, że pływanie z nim pozostawia w umyśle o wiele trwalsze i przyjemniejsze wspomnienia niż bezceremonialne przepuszczenie go przez układ trawienny..

Nigdy bym nie powiedział, że żółw może poruszać się z gracją (i nie chodzi mi tu o sąsiadkę Grację).

A tu niespodzianka jest zwrotny i właściwie nie płynie tylko leci. Dla mnie ekstra.

Gosie próbował zjeść.

 

 

Ha! zanim zapomnę: Citroen Berlingo to nie taki beznadziejny samochód na jakiego wygląda. W życiu bym go nie kupił ale jak pojeździliśmy to okazał się wspaniałym wehikułem! I dzięki niemu zrobiliśmy parę fajnych zdjęć.

Mieliśmy dwie świetne wyprawy na północny kraniec wyspy.

Napiszę na razie o pierwszej

Plan był na zdjęcia typu #adwenczer #fridom #nejczur

Najpierw wpadliśmy po drodze na taki IMG_0777gigantyczny koślawy piaszczysty łuk. Zatrzymując się przy budce z hotdogami i próbując wyjść z samochodu stwierdziłem, że drzwi się zacięły… A jednak nie. Mocarny Antoś swą prawicą roztworzył wrota wehikułu ujawniając przyczynę domniemanego zacięcia. Wiater.

Chyba nigdy nie stałem na takim wietrze. (Ale parę tygodni później to się zmieni- o czym w następnym wpisie).

Tony poskakał, pobiegał i pojechaliśmy dalej na północ do Santa Cruz i potem dalej do mrocznych lasów Anaga.

I tutaj piszący postąpiłby słusznie tankując ropę. Jednak tak nie uczynił.

Wjechaliśmy po wspaniałych serpentynach i zjechaliśmy.

IMG_7280

Po drodze zdjęcia z biegania.

Zaciął się bagażnik.

Już na serio.

Kosmiczny wąwóz.

Taganana.

Prawie koniec świata.

Tutaj mieliśmy zrobić wspaniałe trekkingowe foty ale w googlach to wygląda ładniej niż w rzeczywistości. Rezygnujemy.

Tadam! Rezerwa!         20150220_164145

Zatrzymaliśmy się przy głównej plaży która graniczyła z 3 knajpami, autobusem niemców i paroma motocyklistami.

Zrobiliśmy takie śmieszne zdjęcia gdzie ANtek wygląda jak wilk morski.IMG_1304

(Ten jego strój to wcale niezamierzony i wręcz dziwny ale chyba tu pasuje- po prostu zapomnielismy długich spodni)

Wzieliśmy też deskę surfingową i piankę.. Jednak z powodu małego sztormu fale miały ok 5m i był wstęp wzbroniony wszędzie.

 

 

Knajpa.

Przeciskam się pomiędzy niemcami pałaszującymi

ośmiornice i moim wspaniałym hiszpańskim:

Donde esta gasolina aserka da qi???

Starsza kanaryjka za ladą wydaje się, że rozumie co wypowiedziałem.

Tłumaczy gdzie co jak.

Kiwam głową. Odchodzę.

Nic nie zrozumiałem.

To na pewno jakiś tagananowski średniowieczny dialekt.

Dedukuję i wyczuwam, że odpowiedź była z rodzaju ‚nie’.

Nie ma wyjścia.

Nie ma gasoliny = wracamy na rezerwie.

W najgorszym wypadku zatrzymamy się na jakiejś serpentynie po środku lasu i przekimamy.

Mamy do przejechania 30km+ serpentyny+ 1000m w górę i 1000m w dół.

Zazwyczaj na rezerwie można przejechać jakieś 50km ale ona już się pali jakiś czas i poza tym nachylenie terenu ma co najmniej 10%.

Więc bak i silnik mogą mieć diametralnie inne zdanie jak te 50km.

Jak uda nam się dotrzeć na szczyt to właściwie można zjechać na zgaszonym silniku. Jak uda.

Jadąc, ciągłym wpatrywaniem się w wskazówkę bakową udaje mi się ją na jakis czas zatrzymać.

Antek odlicza kilometry na dżipiesie.

Jadę na tyle szybko żeby nie zjechać z powrotem w dół do niemców z ośmiornicami ale na tyle wolno żeby gasoliny nam starczyło.

Greenpeace mógłby być dumny z naszej eko do kwadratu jazdy.

serpentyna za serpentyną… zakręt za zakr,,,,,……

tratatatatata

SZCZYT!!

wypuszczamy całe powietrze które nagromadziliśmy w płucach mając nadzieję, że lżej będzie silnikowi.

Zjeżdżamy w dół.  GASOLINA!!!! Wlewamy do pełna.

Z precyzyjnych obliczeń wynika,że pozostało nam…..

0,5l ropy w baku= 500ml.

Mniej niż dwie puszki coli. Fart.

20150220_164723

 

Skoro nie przekimaliśmy się w lasach Anaga, jedziemy do Bajamar i Punta Hidalgo!!

W Bajamar jest taki deptak i fale co rozwalają się o brzeg.

IMG_1351 Rzeczywiście.

Fale robią wrażenie.

IMG_1496 IMG_1510 Na pewno maja deklarowane przez hiszpańskie pogodynki i pogodynków 5m wysokości

ale jeszcze lepsze że ciągnął się równomiernie przez pół kilometra.

Super…

Tutaj podobno jest sporo serferów ale dziś fale za duże.

Niektóre rozbijając się o deptak lecą w górę na jakieś 30m. Nie przesadzam.

Parę zdjęć.

Musimy coś zjeść. Znajdujemy pizzerię.

Zamawiamy. Pizzerię prowadzi niemka. Życzliwie pyta czy chcielibyśmy skorzystać z wifi. Antek chętny. Ale mówi, że hasło jest tak skomplikowane że musi sama wpisać. Antek oddaje posłusznie telefon. Najbliższe parę minut pani próbuje wpisać. Okazuje się tak skomplikowane, że w końcu sama rezygnuje.

Drałujemy jak najszybciej do punta hidalgo , słońce już zachodzi a mamy jeszcze znaleźć się w jaskini która -według googla- gdzieś podobno jest.

Dojeżdżamy drogą jak najdalej się da. To już naprawdę koniec świata.

Szybko parę zdjęć z biegania, bo widok rodem z nowej zelandii.

Zakładamy plecaki. Biegniemy szlakiem w góry. Biegniemy. Biegniemy.

Spotykamy po drodze hiszpana który próbuje odwieźć nas od podążania dalszą drogą.IMG_1847

Jednak czujemy że jaskinia jest blisko. Rzeczywiście. Na zachód się spóźniliśmy.

Ale jest jeszcze trochę światła. Zdjęcia. Włączamy latarkę i wracamy po ciemku.

Parę zdjęć z aloesem, zjadamy opuncje z kaktusa.

Jesteśmy w samochodzie. Kończymy niemiecką pizze.

ostatnią posiadana wodę wlewamy do spryskiwaczy bo widoczność już mizerna.

Już na razie więcej nie piszę bo i tak za dużo.

Następnym razem o przewrotnej reklamie aloesu, belgijskim mistrzu surfingu, polskich kolarzach z irlandii,  spaniu w samochodzie przy plażach i o tym czy mocz pomaga w przypadku żeglarza portugalskiego.20150118_181830

A!

Fruit Ninja nie kłamie!

Star Fruit istnienie naprawdę!!        —->>>

 

w galerii tradycyjnie trochę biegania.

This SimpleViewer gallery requires Macromedia Flash. Please open this post in your browser or get Macromedia Flash here.
This is a WPSimpleViewerGallery
This SimpleViewer gallery requires Macromedia Flash. Please open this post in your browser or get Macromedia Flash here.
This is a WPSimpleViewerGallery

 

 

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Kettle

IMG_4084 jesMinęło kolejne pół roku- poniżej przekrój tego co udało się nam dokonać…

Niech kettle będzie z wami!

A już na pewno każdy powinien mieć jednego w domu.

Za parę miesięcy , lub tygodni relacja z tego co dzieję się na wulkanie…

Link do dziewczyny z kettlem 😀

wieslawaolkowska.pl

This SimpleViewer gallery requires Macromedia Flash. Please open this post in your browser or get Macromedia Flash here.
This is a WPSimpleViewerGallery

This SimpleViewer gallery requires Macromedia Flash. Please open this post in your browser or get Macromedia Flash here.
This is a WPSimpleViewerGallery

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj

Pół roku

Po półrocznej przerwie wracamy ze świeżym materiałem..

IMG_6192

 

This SimpleViewer gallery requires Macromedia Flash. Please open this post in your browser or get Macromedia Flash here.
This is a WPSimpleViewerGallery

 

Opublikowano Bez kategorii | Skomentuj